łódki drewniane

Index
Patrzysz na posty znalezione dla hasa: łódki drewniane
 




Temat: troche OT


Grzegorz Rumatowski wrote:
Krzynio wrote:

| Jak sie wlamac do portu?

Przebrac sie za marynarza.


A może od strony morza?... musisz sie wyposarzyć w locję akwenu na,
którym znajduje się dany port... (locja to taka książka w której opisane
są rożne ważne rzeczy o akwenie) w tej locji będziesz miał opisaną
metodę podejścia do danego portu tj. nabieżniki, tory podejsciowe,
miejsca niebezpieczne, itd... powinneś mieć także mapę podejsciową ...
Co do jednostki jaką mógłbyś się włamać... moim zdaniem powinna być to
mała drewniana łódka wiosłowa (znikome echo radarowe)... włamania
powinneś dokonać w nocy... najlepiej zeby była mgła... albo jakiś
deszcz... aaa... i uważaj na inne statki... które legalnie wpływają do
tego portu, nie zapominaj że one także ciebie nie widzą

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: troche OT
Dnia 07/16/02 11:08, Użytkownik Michal Urbanski napisał:


A może od strony morza?... musisz sie wyposarzyć w locję akwenu na,
którym znajduje się dany port... (locja to taka książka w której opisane
są rożne ważne rzeczy o akwenie) w tej locji będziesz miał opisaną
metodę podejścia do danego portu tj. nabieżniki, tory podejsciowe,
miejsca niebezpieczne, itd... powinneś mieć także mapę podejsciową ...
Co do jednostki jaką mógłbyś się włamać... moim zdaniem powinna być to
mała drewniana łódka wiosłowa (znikome echo radarowe)... włamania
powinneś dokonać w nocy... najlepiej zeby była mgła... albo jakiś
deszcz... aaa... i uważaj na inne statki... które legalnie wpływają do
tego portu, nie zapominaj że one także ciebie nie widzą


Swietnie.. wlasnie o to mi chodzilo, dzieki.

pzdr,
krzynio

ps.  a jednak mozna na tej grupie otrzymac rzeczowa odpowiedz.
ps2. jutro kolejny problem do rozwiazania.

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Utknalem w Maxie :-(
Niech mi ktos pomoze prosze. Utknalem  w max payne'ie. Jestem w czesci 2
chapter bodajze tez drugi. Porozmawialem sobie z tym ruskiem i on
zaproponowal zebym zabil tego gostka co ma statek z bronia itp. Doszedlem
dosc daleko, dokladnie jestem w tym miejscu gdzie znajduje w jednym z
kontenerow list, walize pelna kasy i strzelbe snajperska ( 1 raz sie chyba w
grze pojawia) ide dalej zabijam 2 czy 3 gosci i dochodze do takiej barki ide
po niej i jestem przy magazynie jakims, sa takie duze wrota ale otworzyc nie
idzie bo przycisk nie dziala. Obok jest takie ogrodzenie,. przeskoczyc nie
idzie w ogole nic. Jeszcze jedna cecha charakterystyczna, jest tam oparta o
rampe taka mala drewniana lodka. Co dalej mam zrobic? Wiem ze niektorzy z
Was juz przeszli  jak sobie z tym poradzic?
pozdro
lukas3339
Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Klapsydra
Nazwanie Styksu "rzeką życia" jest
chyba cokolwiek przesadzone.

pocieszenie swoimi wioslami......


Za to "pocieszanie wiosłami" budzi
wiele zabawnych skojarzeń........
Heniu ,jestem wzruszony i lzy (wewnetrzne ,albowiem mezczyzni placza
wewnetrznie) wyparowaly mi smuga spod uchylonego beretu.Od razu rzucilem Twoja
analize na warsztat kontemplacji i jestem przekonany ze parasz sie sportami
wioslowo wodnymi.Takie pozdrowionko wioslem tonacego moze rozczulic nawet
zatwardzialego Karmelite Bosego a co dopiero mnie,skromnego wirtuoza
klawiatury.Nastomiast calkowicie nie zgadzam sie z Twoja kpina pod adresem
Styksu.Jezeli zalozymy ze czlowiek od chwili narodzin wraz z uplywem biegnacego
jak rzeka czasu ,zbliza sie do drewnianej lodzi przewoznika ,to moje
nazewnictwo nie jest jaskrawo przesadzone.Pozdrawiam  Heniu serdecznie i
przeciagam po trampkach pagajem.       rysiekz
rysiekz http://members.spree.com/education/rysiekz/
Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: wloczega


wiersz iście tajemniczy, próbowałem go poskładać
s.


miedzy  Uturoa  ( Raiatea )  i  Vaitoare  ( Tahaa )
skrzyzowal  sie  z  nami  -  tak  slicznie  . . .  
bardzo  stary  wilk  (o; niepluszowy  ;o)
tyle  wdzieku  w  ciezkiej  drewnianej  lodzi
( jakby )  to  bylo  zywe  cialo  
basniowej  kobiety  ,
a  on  w  nim  dusza  
delfina
:o)

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: drewno na dach - suszenie?


Przepraszam, bije się w pierś i prosze o wybaczenie
źle zacytowałem i wyciąłem nie to co trzeba


jakos sie pozbieram;-)

pzdr
krzychut

ps
piszesz ze robisz lodki drewniane.Ciekawy temat, masz jakies linki do stron
o takiej tematyce, albo moze swoja strone?

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: drewno na dach - suszenie?


| Przepraszam, bije się w pierś i prosze o wybaczenie
| źle zacytowałem i wyciąłem nie to co trzeba

jakos sie pozbieram;-)

pzdr
krzychut

ps
piszesz ze robisz lodki drewniane.Ciekawy temat, masz jakies linki do
stron
o takiej tematyce, albo moze swoja strone?


teraz robie prototyp swojej łódki ale na razie nie mogę nic pokazywać
Żagle opublikowały kiedyś jej projekt
wygląda tak
http://kulinski.gdanskmarinecenter.com/art.php?id=125&fload=1

nie mam jeszcze zrobionej galerii z budowy
jak chcesz zobaczyć technologie to mniej więcej buduje się tak
(zdjęcia z budowy trochę podobnej łódki)
http://www.geoss.com.au/eun_mara/building_frame.htm
http://www.geoss.com.au/eun_mara/laminated_frames.htm
http://www.geoss.com.au/eun_mara/stempost.htm
http://www.geoss.com.au/eun_mara/planking.htm
http://www.geoss.com.au/eun_mara/scarphing.htm
http://www.geoss.com.au/eun_mara/garboard.htm
http://www.geoss.com.au/eun_mara/keel.htm
http://www.geoss.com.au/eun_mara/painting.htm
http://www.geoss.com.au/eun_mara/turning.htm
http://www.geoss.com.au/eun_mara/fitting_out_1.html
http://www.geoss.com.au/eun_mara/bilgeboards_and_cases.html
http://www.geoss.com.au/eun_mara/ian_dunedin7.htm
http://www.alistego.com/Site/Decks%201.html

pamiętam, że pytałeś kiedyś na pl.rec.zeglarstwo o możliwość budowy łatwej
łódki

http://www.zagle.com.pl/technika_379.htm

paweł pawlicki

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: drewno na dach - suszenie?


| Przepraszam, bije się w pierś i prosze o wybaczenie
| źle zacytowałem i wyciąłem nie to co trzeba

| jakos sie pozbieram;-)

| pzdr
| krzychut

| ps
| piszesz ze robisz lodki drewniane.Ciekawy temat, masz jakies linki do
| stron
| o takiej tematyce, albo moze swoja strone?


a jeszcze to :-)
http://www.geoss.com.au/eun_mara/ian_dunedin.htm
http://www.geoss.com.au/eun_mara/alec_bermagui.htm

pozdrawiam
paweł pawlicki

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Domek letniskowy na Mazurach
Mam do zaoferowania domek letniskowy nad jeziorem Marksoby w samym
centrum Mazur. Domek jednopietrowy przeznaczony jest dla max. pieciu
osób. Pobyt do tygodnia 180 zl/doba
Pobyt powyzej tygodnia 170 zl/doba
Minimalna liczba dni wynajmu - 7.

Do dyspozycji naszych gosci bez dodatkowych oplat:
- lódka drewniana wioslowa 4 osobowa,
- wedzarnia z grillem,
- meble ogrodowe: stól i lawki, hustawka,
-rower górski,
oraz
pilka nozna, reczna, zestaw do babinktona, tenisa, rzutki, karty,
szachy, bierki, chinczyk ...
Dla naszych gosci oferujemy bielizne poscielowa na max 5 osób.
Przygotowalismy dla Panstwa równiez materialy informacyjne
odnosnie najciekawszych miejsc naszego regionu z planem kilku
jednodniowych wycieczek. Plan z dokladnymi mapami dojazdu wraz z
krótkim opisem proponowanej trasy oraz ciekawostkami na temat
odwiedzanego miejsca pomoze milo spedzic czas i poznac ciekawe
miejsca Warmi i Mazur. Nasza strona jerutki.republika.pl
POLECAMY !!!

_____________________________________

Wyslano z serwisu: http://www.ogloszenia.cogdziekupic.pl.

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Dwie sztabki zelazne


On Tue, 29 May 2001, mIrO wrote:
| mozna prosto:
| polamac jdna i druga i sprawdzic ktora kawalki sie przyciagaja...
| nie tzeba wtedy zadnych przyzadow... :)

O tym tez ktos wspominal, ale mi sie jakos nie podoba lamanie stalowych
sztabek. Jezeli to dobra stal, to moze byc ciezko :-))

mIrO


to ustaw sztabki na czubku palca i sprawdz ktora oddzialywuja z ziemskim
polem... :-)
w inny sposob nie obejdzie sie bez "przyzadow".
a z ta drewniana lodka to przesada. prosciej wziac gwozdz i sprawdzic czy
sie takowy kleji i do ktorej sztabki...
czy gwozdz to przyzad?? :-)
A.

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Dwie sztabki zelazne

to ustaw sztabki na czubku palca i sprawdz ktora oddzialywuja z ziemskim
polem... :-)


eee tam, na palcu sie nie obroci :-)


w inny sposob nie obejdzie sie bez "przyzadow".
a z ta drewniana lodka to przesada. prosciej wziac gwozdz i sprawdzic czy
sie takowy kleji i do ktorej sztabki...


No tak, ale cos takiego to kazdy wymysli, a tego z lodka to nie kazdy :-), a
jeszcze to wytlumaczenie...
Rownie dobrze mozna wziac inne zelastwo.


czy gwozdz to przyzad?? :-)


Tak ;-) (por. wyzej ;-)

mIrO

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Fiat 125p
właśnie ,coś w tym jest.dalej nie widze powodu coby jakiś "hogdziu" mi wymyslał
od cymbałów.Na dodatek ,ze sam pisze głupoty o kredensach.Sam fakt pisania przez
niego dubów smalonych o 140km/h świadczy,ze chyba zna ten wyrób samochodopodobny
z fotografii.Ja niestety miałem kiedyś takie cóś,dodam,ze był to pickup "na
polonezie postawiony" jak mawiają znawcy i niestety nie zachwycał pod żadnym
względem a 140 nim nie jechałem bo sukcesem było "trafienie w czarne" i
bynajmniej nie dlatego,ze był zużyty tylko konstrukcja zawiasu i układu
kierowniczego była kosmicznie prymitywna i kiepska..do tego zero wyposażenia
,tandetne wykonanie,kiepskie materiały,mocno przestarzały silnik,awaryjne tylne
mosty tragicznie niewygodne siodełka i kosmiczna awaryjność,jednym słowem
badziewie.W tym czasie szwedzi robili megasolidne volva serii 140 ,240 które
zresztą w dużych ilościach ujeżdżają do dziś nierzadko bez remontu,w niemczech
robili doskonałe mercedesy W115,123,124,126, które technicznie i jakościowo tak
sie mają do fiata 125p jak prom kosmiczny do drewnianej łódki.. Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Najpiekniejszy ryk silnika
Mak, Witaj
W zeszlym roku syn kupil taka lodke drewniana od faceta ktory szedl siedziec i
sprzedal za grosze (1000baksow).Byla to lodz stara z lat polowy 60tych.
Silnik oczywiscie Volvo Penta jednocylindrowy 8KM. Zapalany na korbe.Kolo
zamachowe wazylo okolo 50kg.Wystarczylo nalac paliwa diesla do tanku 10l i
pozniej nacisnac dekompresator i krecic korba jak sie tak mialo raz raz obroty
szly, puszczales dekomprestaor i od zdzazyl rozpedem przerzucic przez gorny
punkt,
wtedy tylko zrobil odrazu puf potem cisza i znowu puf szybciej puf puf puf i
zaczynal rowno gdakac.Slychac go bylo na wodzie na kilometr ot takie pa pa¨pa
pa melodia piekna,a dieslarze zuzycie paliwa 0.5 litra diesla na godzine.
Kiedys napadal deszcz i motor pod woda byl caly tydzien,rura ssaca nie i wydech
tez nie.Syn podszedl i pod woda zakrecil ten zapalil ale chodzil chyba
30obr/min,wystarczylo wlaczyc pompe i wypompowal cala wode a potem, gaz dawal
sie rozkrecic.Zywotnosc tych parkotnikow jest powyzej 50lat.
Pzdr.Michal Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: mocowanie masztu
Na Modlińskiej, jadąc do Centrum za Mehoffera jest skład drewna egzotycznego.
Tani to Ci nie wyjdzie, ale materiał będzie dobry. Osobiście jednak
proponowałbym pomyśleć od stali nierdzewnej. Może nie jest tak ładna (zwłaszcza
na drewnianej łodzi może razić), ale napewno trwalsza.

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: La douceur angevine czyli Jutka u kocicy
ada296 napisała:

> cieszę się, że się dobrze bawiliście
> i zazdroszczę
**********
Adzielcu, nie zazdraszczaj, jeszcze niejeden przyjemny week-end ciebie tez czeka
)))

Musze przyznac, ze piekny region sobie Feline obrala za rezydencje!!!!
Nastepnym razem pojade wiosna/latem
I obowiazkowo poplyne Loara na tradycyjnej drewnianej lodzi... I pojem
loarskiego lososia... I pojade degustowac w winnicach... i... i... )) Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Kioski nieczynne od lat
.. a do łódki w herbie Łodzi powinniśmy dodać drewnianą budkę przy
rufie. Wtedy taka drewniana łódka z drewnianą budką bardziej
oddawałaby charakter naszego drewnianego krajobrazu.

Czy ktoś wie ile trzeba zebrać głosów pod taką inicjatywą
obywatelską? Tak by na poważnie Prezydenci musieliby to rozważyć?

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Wystawa nie obraża "uczuć"?
Wystawa nie obraża "uczuć"?
Na Piotrkowskie, przy UMŁ, stoi wystawa rysunków z herbem Łodzi.
Różne wariacje. Na jednym z rysunków jest, wzięty ze znanego fresku Michała
Anioła "Stworzenie Adama", Stwórca. Na rysunku nie tworzy On jednak Adama,
lecz... drewnianą łódkę (zapewne symbolizującą nasze zatęchłe miasto).
Czy (takie?) wykorzystanie wizerunku Stwórcy nie obraża aby uczuć
religijnych?! W miejscu publicznym - na Piotrkowskiej pod gołym niebem.
Niedawno rzeźba brodatego gościa z rozpostartymi ramionami uznan została za
obrażającą, bo stwierdzono, że jest przejawem naśmiewania się z ukrzyzowanego
w podobnej pozie (guzik prawda) Jezusa. Uznano tak pomimo, że rzeźba była na
terenie zamkniętym - w muzeum lub innym ośrodku.
A tutaj mamy obrazek ewidentnie przedstawiający Stwórcę, Boga-Ojca, na widoku
publicznym... Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Ciekawe miejsca
TAK.

Przysiek - zabytkowy browar i młyn, pałac
Górsk - omnik porwania Popieluszki
Barbarka - grota św. Barbary, staw, park, rowery, cala Osada Leśna
Zamek Bierzgłowski - piekny gotycki zamek, klasztor, kosciol
Piwnice - obserwatorium astronomiczne
Lysomice - park palacowy i piekny pałac
Grebocin - Muzeum Drukarstwa oraz zabytkowy kosciol protestancki XIII w.
Lubicz - tama, stary młyn
Złotoria - ruiny zamku XIII wiek, skansen, stare domy drewniane, łodki
drewniane, most drewniany XIX wiek, cypel Drwecy do Wisły
Grabowiec - ruiny młyna wodnego, 2 stadniny koni, hotelik
Aleksandrów Kujawski - dworzec z XIX wieku
Cierpice - dworzec z XIX wieku, spotykal sie tam car z cesarzem!
Ciechocinek - cały !!!!
Golub-Dobrzyn - najwiekszy czynny zamek sredniowieczny w Polsce
Nieszawka - cmentarz menonitow holenderskich, kanaly "olęderskie", chałupy
drewniane, kosciol św. Mikolaja

A na deser - TORUŃ. Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Ludzi z pasja nam potrzeba...
Ludzi z pasja nam potrzeba...
slowopodlasia.pl/index.php?a=1&id=21507
W najnowszym 'Slowie Podlasia':

(...)Stworzył miniaturowe Podlasie z drewna, trawy i tektury

Przepiękne, malowane zgodnie z podlaską tradycją drewniane domki. W
sieni worki z mąką, żarna i maselnica. Gdzie indziej studzienny
żuraw, a za nim staw z przycumowaną drewnianą łódką, do której
zaglądają ciekawskie dzikie kaczki i gęsi. Po brzegi wypełniona
sianem stodoła, na podwórzu zapomniane już dziś wozy drabiniaste,
cepy i drewniane brony. To podlaska wieś zminiaturyzowana rękami
bialskiego pasjonata Mirosława Mycia, która mieści się w jednym z
pokoi jego domu przy ulicy Lubelskiej. To prawie czterdzieści lat
ciężkiej pracy i wyrzeczeń, codziennych, nawet
kilkudziesięciokilometrowych wypraw rowerem w najbardziej dzikie i
zapomniane zakątki południowego Podlasia.(...)

**********

Tacy wlasnie ludzie, jak pan Mirosław Myć, zdolni pasjonowac sie
tym, co robia, moga zmieniac Lubelszczyzne. Bo do zmian potrzebne sa
nie tylko wyrozumowane projekty, ale przede wszystkim pasja, ktora
pozwoli je wprowadzac w zycie... Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Krakowski jacht potrzebuje pomocy
Krakowski jacht potrzebuje pomocy
Oj joj joj... to fakt, że drewniane łódki co jakiś czas potrzebują remontu był
dla KYC do tej pory wiedzą tajemną? Amortyzacja nie była uwzględniana w kosztach
czarterów? Czy może zniżki klubowe były zbyt wysokie? KYC - popatrzcie na
Copernicusa czy Polskiego Lenia - też Opale i jakoś dają radę... Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Komunikacja. Niebezpiecznie na moście Siekierko...
kiedy wreszcie ktoś zapanuje nad skupami złomu?? Czy to to takie
trudne w XXI wieku?? A może po prostu komus zależy na tym aby
tak było?? I tylko od czasu do czasu słychac biadolenie, że
ukradli kawałek toru, albo trakcję albo most...
Na pewno jeżeli by ukradli nie raz jednemu czy drugiemu
politykowi bramę, rynnę czy inny element domowy by się coś może
zmieniło... A tak wracamy powoli do średniowiecza, jeszcze
trochę i będziemy się przeprawiać przez wisłę na drewnianej
łodzi.
Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: wspomnienia...wspomnienia...
A Twój opis promu w Krasiczynie, Fazi przypomniał mi drewnianą łódkę, która
tamże funkcjonowała w trakcie remontu promu chyba. Już nie pamiętam. Ale łódką
na drugi brzeg w Krasiczynie przeprawialiśmy sie z ojcem i jego gośćmi z
Wiednia. Oni też pamiętaja, więc była na pewno. Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: wspomnienia...wspomnienia...
czy ktoś pamięta stare Kmiecie. Jędrka (Andrzeja?) pastucha przepędzającego
codziennie krowy na drugą stronę Sanu.Krowy pasły się na terenach położonych
między stadionem Polonii a stawikami).Wyporzyczalnia kajaków na jazie. Drewniane
łódki (krypy), pchane długą tyką.Jedną z tych kryp posiadał pan Krasicki (Jego
dom stoi do dzisiaj na Rzecznej, obecnie mieści się PCK),zabierał nas na wyprawy
w górę Sanu.Zdaje mi się że Krasicki jeżdżący na łyżwach, Krasicki prowadzący w
dawnym klubie ,,Polna" sekcje strzelecka i ten ,, mój" Krasicki to bracia lub
krewni.Browar w Ostrowie,chodziłem z bańką po gorące piwo (kolegi ojciec tam
pracował).Odlewnia żeliwa na Grunwaldzkiej (chyba Wiśniewscy), a obok tartak i
skup ,,Las"(w lecie skupowali między innymi ślimaki).Duży zakład rybny przy ul
Krasickiego, przepyszne wędzone pitlingi,czasami udało się wyprosić.Czy ktoś z
państwa pamięta odbieranie (przez uwczesne władze) Salezjanom budynku szkoły
organistów (późniejsza szkoła muzyczna).Milicja,pałowanie,gazy łzawiące. Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Szklana Łyna i drewniana łódka wypierają Kłobuka
Szklana Łyna i drewniana łódka wypierają Kłobuka
A ja za ocean chetnie bym przywiozl cos co sie nie potlucze/polamie
po drodze np. koszulke z herbem Olsztyna, magnes na lodowke z
panorama miasta, tudziez kalendarz. Kilka lat temu schodzilem cale
miasto i tylko w jednym miejscu znalazlem kubek z ratuszem i nie
omieszkalem kupic. Zobaczymy jakie drobiazgi uda mi sie znalesc dla
znajomych tym razem. Lodka moze i ok, ale czy sie nie polamie? Mozna
by bylo np. w malej butelce umiescic i sprzedawac. Atutem Warmii i
Mazur jest przyroda i krajobraz i z tym sie chyba wszystkim kojarzy
ten rejon Polski - nie z Klobukiem albo Lyna. Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Świnoujście chce żagli. Szczecin chce inaczej
W do sezonu 2006 nie wydano pieniędzy na remon jachtu tylko na jego
reanimacje systemem chałupniczym. Jednostka wymaga kapitalnego
remotu spowodowanego zaniedbaniami poprzednich kilkunastu lat. Jacht
przeznaczony do pływania z młodzieżą musi być bezpieczny a to, co
zastano na jednostce po przekazaniu do PM woła o pomste do nieba. Co
mozliwoście wyremontowania jednostki drewnianej za 60 tysiecy to
chodzi chyba jedynie o jej doprowadzenie do ladnego wygladu a nie
stanu zapewniajacego bezpieczne plywanie...podobno zrobiono z pewno
drewnianą łodka w Szczecini w ostanim czasie. Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Czlowiek wrocil z pogotowia
bo sie nie znasz
abstrakt2003 napisał:

> mówić o sobie w trzeciej osobie... dziwne...

w relacjach homo sapiens i kotowatych jest tylko Czlowiek i Kot. Czasem sie
zamieniaja miejscami i wtedy mamy do czynienia np. z dwunoznym Kotem Piwnicznym
oraz czterolapym Kartoflem Kanapowym podziwiajacym krajobrazy telewizyjne.

PS. rurka dalej siedzi w prawej lapie Czlowieka ale ma sie ku lepszemu bo
Czlowiek jednym palcem moze pukac w shifta i entera bez poczucia ze mu lokiec
wyskakuje ze stawu. Zdrowej lapy uzywa do klepania Kota po bokach drewniana
lodka na kadzidelka. Kot klepany w rytmie werbla wygina sie ekstatycznie,
pomiaukuje do taktu i pozwala Czlowiekowi wyjsc z domu bez uprzedniego
pogryzienia.

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Czy odwiedzacie inne portale i fora na nich??
Ha!!! nie martw się o mnie bo ja już bezpieczny jestem i siedzę sobie w łódce na
środku oceanu łowiąc ryby na wieczorny posiłek. Nie wiem jeszcze jak ją
przyrządzę bo ognia rozpalać nie powinienem pewnie z uwagi na fakt że łódka
drewniana. Od czego jednak ludzka pomysłowość? A może złotą złowię i będę mógł
sobie w zamian za jej wolność uwędzoną już wytargować ;o)))
Powinienem ci jednak powiedzieć dlaczego tu jestem a tym samym ostrzec przed
nadchodzącym nieszczęściem. Byłem na spacerze i na forum społeczeństwo wstąpiłem
a tam pisze że zaraz ziemię ma szlag trafić a to dlatego że zabijamy zwierzęta i
zjadamy się nawzajem. Dlatego ja tutaj siedzę i łowię a jak już się wszyscy
zjedzą i zabiją to dopiero wrócę ;o))) Tylko zupełnie nie biorą cholery ;o))) Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Gdzie na świecie najlepsze miejsca do snorklingu?
owszem, bylam tam. inaczej bym nie polecala.
Wyspy perhentian (pualu perhentian) to dwie wyspy (jedna nazywa sie perhentian
basar and druga perhentian kecil) polozone przy wschodnim wybrzezu polwyspu
malajskiego. nie lataja tam samoloty, nie ma tam drog. taki maly raj na
ziemi :) trzeba dojechac do miasta Kota Bharu w Malezji. potem musisz dostac
sie (najlepiej taksowka) do przystani polozonej poza miastem skad mozna
poplynac na wyspy. tylko nie spodziewaj sie zadnych promow itp. poplyniesz mala
drewniana lodka z jednym silnikiem. plynie sie o ile pamietam okolo 40 min.
zajrzyj na moja strone (adres ponizej), tak jest kilka zdjec z perhentian
magda
www.podrozowanie.republika.pl Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Krabi,w-py Perhentian,a może coś jeszcze innego...
Perhentian to cudowne miejsce ale dostanie sie tam zajmuje troche czasu (trzeba
dotrzec do miasta Kota Bharu, potem do przystani, potem mala drewniana lodka na
wyspy - zapomnij o promie itp). ale ja i tak mysle ze warto.
Krabi jest ok, ale to zupelnie inna bajka niz Perhentian. Perhentian jest ze
tak powiem bardziej dziewiczy. Krabi jest typowym miejscem turystycznym Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Nowa absurdalna zabawa
czyCiDogodzi(ten facet z drewnianej łodzi)z hakiem
Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Niecierpie sobotnich porankow...
skoczymy od razu na glowke ze szczytu, na ktorym pagoda skrzy zlotem...
... czy bardziej 'romantik' z brzegu wyplyniemy drewniana lodka?
hmmm?
Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Wodowanie drewnianej łodzi w Porcie Czerniakowskim
Wodowanie drewnianej łodzi w Porcie Czerniakowskim
ROBERT!!To ja Marcin (qprs WOPR,nr instruktora 842:) zeszly rok). stracilem
do Ciebie namiar, daj znac czy siedzisz jeszcze na Cyprze czy juz w zimnej
Polsce... chorzel@interia.pl.pozdr Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Światem zaczęło rządzić Lato.
Janek K. Kelus
Tam, gdzie był nasz port:
- kilka dalb i drewniane na palach pomosty,
tam, gdzie wracaliśmy co rok,
by na nowo się spotkać i rozstać
i gdzie żegnaliśmy przyjaciół
tak nagle traficznie dorosłych
- przecież jednak czasem tam bywamy...

Jeśli chcesz to mogę ci pokazać tamten port,
chociaż w nim nie ma naszych łodzi.
Popatrz - ktoś pocztówkę przysłał,
seria: "Biały sport",
podpis: "Port żeglarski o zachodzie".

Jest port: promenada z betonu,
rząd tablic, że basen jachtowy,
jest tłum - ludzie, jachty z plastiku,
sklep "Ster", cola, frytki, rożen,
i szum - z różnych stron słychać wciąż
tę najnowszą żeglarską opowieść
- o tym, ile kogo jacht kosztował...

Więc kpisz, że miejscowy sekretarz
zbudował swój Dukt Łazienkowski,
więc kpisz, że to parking - nie port,
rewia mody i jarmark próżności,
i kpisz - że przybyłaś do Aten
i nie znał cię nikt (to Demokryt).
Pozwól - to są moi nieznajomi...

Jeśli chcesz to mogę ci pokazać tamten port,
chociaż w nim nie ma naszych łodzi,
popatrz - ktoś pocztówkę przysłał,
seria: "Biały sport",
podpis: "Port żeglarski o zachodzie".

Co chcesz od tych mężczyzn co wolą
w kolorze indygo się starzeć,
co chcesz od tych kobiet co z sobą
przywożą "Rodzinny Magazyn",
co chcesz - przecież nikt nam naprawdę
tu spędzać wakacji nie każe
- śmiesznym rówieśnikom łodzi z drewna...

To cóż, że na małych jeziorach
ktoś miał swoje wielkie przygody,
to cóż, że pchał łodzie drewniane
rzekami wzdłuż brzegów wysokich,
to cóż, że dziś ludzie na jachtach
z plastiku wydadzą się mu plastikowi...
Chcesz oglądać stare fotografie?

Popatrz - tutaj stoisz ty,
a tutaj chyba ja,
właśnie od nadbrzeża ktoś odchodzi...
Dobre zdjęcie - widać,
że z zachodu wieje wiatr,
siedzą chłopcy na drewnianej łodzi...

Na drewnianych łodziach
jak ze starych akwafort
odpłynęli z portu młodzi chłopcy.
Więc nie pytaj, proszę,
gdy zobaczysz tamten port,
czemu przypłynęli jacyś obcy.

To cóż, że był chłopak, co pragnął
to wszystko zagarnąć na własność,
to coż, że zostało nam po nim
tych kilka szczenięcych obrazków,
to cóż, że mówimy dziś o nim
"nasz zmarły przyjaciel" tak rzadko,
i... piosenka znów o przemijaniu?

Czy ty także wiesz, jak jest trudno
cokolwiek stąd zabrać na zawsze,
i też pragniesz wracać do miejsc,
w które wracać z nas nikt nie potrafi.
I czy także nie chcesz zapytać,
jak tamta aktorka w teatrze:
- czy Pan jest tym chłopcem z fotografii?

Na drewnianych łodziach
jak ze starych akwafort
odpłynęli z portu młodzi chłopcy.
Więc nie pytaj - proszę -
gdy zobaczysz tamten port,
czemu przypłynęli jacyś obcy...


Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: amerykanska tarcza...
el matador,UFOLUDKI, KRASN(oludkow)AJA ARMIA itp.
Ty zawsze wierzysz w każdy "news" ?
Jeśli tak, to masz życie pełne emocji - tu ufoludek porwał sklepową z Pcimia,
tu Ruscy puszczają supermyśliwiec, tam Ruski z Chńczykiem walczył na lasery.
Tego ostatniego nie napisałeś, ale były takie historie opowiadane przed
ćwierćwieczem w czasie przygranicznego konfliktu ruskich i kitajców. Prawda
była "troszeczkę" bardziej banalna, zamaiast konfliktu "na lasery", jakichś
paru ruskich marynarzy na ścigaczu tłukło na rzece granicznej drągami
chińczyków "atakujących" w zwykłej drewnianej łodzi. Pewnie wystrzelono też
parę sztuk amunicji i taki to był "konflikt na lasery" w latach 70-tych .

Prawda jest taka, że Rosjanie wycofali się z zimnej wojny, przynając
kapitualcję, na wieść o dość mocno blefowanej informacji Jankesów o planowaniu
tzw. "gwiezdnych wojen". Żadne tam mysliwce o szybkości paru km/sekundę! Ot,
rosjanie wiedzieli, że nawet blefowany rozwój obrony satelitarnej, poskutkuje
wysyłaniem setek "dziwnych" satelitów na orbitę przez USA i ... nie wiadomo co
z tego wyniknie . A Rosjanie nawet gdyby bardzo chcieli nie byli w stanie
wydołać z utrzymaniem tego co mieli wówczas. Żadne tam mysliwce o szybkości
paru km/sekundę, Rosjanie nie byli w stanie wysyłać nawet większej liczby
prostych satelitów, aby poblefować po swojemu. O niedopracowaniu taktyki
konwencjonalnej ruskich nawet nie wspomnę - widać ją było w Afganistanie.

Gość portalu: el matador napisał(a):
>dla uzupełnienia trochę nowości z rosyjskiego frontu obrony antyatomowej i
>radiolokacji kosmicznej przed Jankiesami oraz ewentualną agresją UFO:
>Oto ultradary funcjonujące na terenie matuszki Rassiji( średnia wysokość tych
>wysoce zelektronizowanych konstrukcji:wysokość 120m,długość190m)
ɭ...@OVER-THE-HORIZON-BACKSCATTER(OTH-B)-3:
ɮ koło Kijowa i Komsomolska(Ukraina)obmacowywujące dokładnie oraz sferycznie
>całe USA oraz
ɭ koło Nikolajevska na Amurze dokładnie i kulistosferycznie obmacowywujący
>całe terytorium CHIN(możliwość chińskiego ataku atomowego)

W to też wierzysz ?
A rozumiesz, że każde odbicia fal poza linią horyzontu musiałyby korzystać
dodatkowo z odbić od stratosfery ? A Ty chcesz później z tego misz-maszu odbić
wyławiać kształty obiektów odbijających ???
Człowieku, na razie proste sposoby na "niewidzialne" myśliwce F-117, czyli
wykorzystywanie odbić bocznych poprzez połączenie radarów w system
informacyjny, są ... jakoś tak mało możliwe do wykorzystania. Te myśliwce
ciągle są "niewidzialne". Taki "sferyczny" obraz z tego "super-radaru" mógłby
przeciez oglądać sobie f-117 z góry z dołu z boku z tyłu. Tak ?
Człowieku, na razie u Rosjan toną nawet najnowoczesniejsze okręty powodne
poprzez zwykły bałagan, a Ty byś ich chciał widzieć w laserowych wojnach.

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Triosk - "The Headlight Serenade"
Triosk - "The Headlight Serenade"
W pierwszych słowach mojego listu nie zawaham się użyć określenia, które w
wielu z Was pewnie wywołuje odruch wymiotny, i słusznie. Smooth jazz. No nie
bójmy się pewnych słów. Jest takie coś. Rozpleniło się w ostatnich latach
niemożebnie, a określić je można w sumie jako smętne pitolenie dla ludzi,
którzy tak naprawdę jazzu nie lubią. Smooth jazz to jazz wykastrowany,
pozbawiony żądła, atmosfery eksperymentu. Ale nie mówmy już o ulubieńcach
Marka Niedźwieckiego, za to pomówmy o zespołach w typie niemieckiego
Kammerflimmer Kollektief czy australijskiego Trioska. Bo właśnie określenie
smooth jazz przychodzi mi na myśl słuchając ich twórczości.

Dla niezorientowanych - Triosk to jazzowe piano trio z kraju kangurów, które
wykazuje przedziwną słabość do zabaw komputerami. Bodajże w roku 2001, czyli
krótko po powstaniu, panowie skumali się z przebywającym akurat na antypodach
(w ramach światowego tournee, hehe) Jankieem Jelinkiem. Spotkanie zaowocowało
korespondencyjną współpracą - taśmy lub pliki kursowały między Berlinem a
Sydney, muzycy dogrywali do nich nowe partie, przetwarzali stare - aż wreszcie
światło dnia ujrzał (w 2003 roku) nakładem berlińskiego labela ~scape album
"1+3+1" sygnowany nazwą Triosk meets Jan Jelinek. Kilka miesięcy póżniej
ukazał się już samodzielny debiut tria, "Moment Returns", z nagraniami
powstałymi w tym samym czasie, ale do których Jelinek już ręki nie przyłożył
(choć australijczycy użyli kilku sampli z "loop-finding-jazz-records"). Muzyka
zawarta na tych wydawnictwach z jednej strony ma niewątpliwie jazzowy feeling,
choć brak w niej dzikich solówek, palców rozbieganych we wszelkich możliwych
kierunkach na instrumentach. Ma również posmak elektronicznego eksperymentu,
tak charakterystyczny dla twórczości Jelinka. A teraz, po dwóch latach,
Laurence Pike (bębny), Adrian Klumpes (klawiszologia) i Ben Waples (basssss)
wracają z nowym, całkiem przyzwoitym albumem.

Dziwna trochę to płyta w porównaniu z wcześniejszymi. Jakby koledzy starali
się dogodzić wszystkim, zapominając, że to raczej niemożliwe. Z jednej strony,
jest to chyba najbardziej melodyjna z ich propozycji. Otwierające całość
"Visions IV" brzmi tak, jakby mógł brzmieć - bo ja wiem - Pat Metheny
powiedzmy, gdyby tylko nie lukrował i nie dopieszczał do przesady wszystkiego
co robi. Z drugiej mańki, mamy też solidną porcję tzw. stukania w słoik,
również w sensie niemal dosłownym - kolega perkusista pokazuje w kilku
nagraniach, że sroce spod ogona nie wypadł i czaruje uderzeniami w blachy w
sposób iście rasowy. Tak jak Germanie ze wspomnianego Kammerflimmer
Kollektief, Triosk wolą raczej spokojne budowanie nastroju, choć ów podszyty
jest sporą dawką niepokoju. Z pewną drobną różnicą. Tak jak Niemcy lubują się
najwyraźniej w sportach ekstremalnych i na takim "Absencen" próbują wypływać
kutrem rybackim na pełne morze w czasie sztormu, ot tak, żeby zobaczyć coś się
stanie, tak rodacy Kylie Minogi wolą zabrać nas drewnianą łódką na przejażdżkę
nocą po jeziorze w poszukiwaniu Potwora z Loch Ness.

Pierwsza rzecz, która się rzuca w uszy - koniec z Jelinkiem. Niemal brak tych
zadumań nad najmniejszym nawet trzaskiem czy szumem winylowej płyty.
Elektronika wtopiła się w brzmienie tria tak, że jest prawie niezauważalna,
ale nadal kreuje wieczorny klimat tak, jak to miało miejsce na "Moment
Returns". Rzecz numer dwa - wspomniana już większa pewność w konstruowaniu
melodii, czy też kompozycji w ogóle. Weźmy takie "Lazyboat" - jedenaście minut
niby nieśmiałego błąkania się palców po klawiszach fortepianu, na tle
jednostajnego buczenia z laptopa, które jednak ani przez chwilę nie nudzi
dzięki niezłemu wyczuciu grajków. Albo "Not to Hurt You" - piękna, choć
szczątkowa zagrywka Klumpesa, z czasem umiejętnie psuta stukaniem coraz
bardziej rozochoconego perkusjonisty. Ale mamy też odwrócenie schematu - "Lost
Broadcast" - genialne w swej prostocie i banalności budowanie pięknych
harmonii (i snującego się w tle prościutkiego tematu syntezatora) wypływające
z początkowego pikania pianina w alfabecie Morse'a. Albo zamykacz, "Fear
Survivor" - zaczynający się niespodziewanym atakiem przesterowanego hałasu, z
którym mozolnie, ale cierpliwie walczy (i wygrywa!) spokojny i prosty do bólu
temat Adriana.

Dziwna, ale śliczna to płyta, więc nie wybrzydzajmy. Zwłaszcza, że poziom
nowości w tym roku nas nie rozpieszcza. Posłuchajcie sobie tej i
wcześniejszych płyt Kangurów, bo tak jak nasi zachodni sąsiedzi z KK grają oni
smooth jazz dla ludzi, którzy smooth jazzu organicznie wręcz nie cierpią.

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Wielki konkurs ''Wakacje z dreszczykiem''
Wakacyjna przygoda
Historia, o której chciałbym Wam opowiedzieć wydarzyła się ładnych parę lat
temu. Wydarzenie to miało miejsce około roku 1988. Miejsce owego wydarzenia
jest już miejscem historycznym bowiem było to NRD. Niestety nie umiem
przytoczyć dokładnej nazwy miejscowości, ale było to miejsce - jak na tamte
realia - dla mnie niezwykłe. Niesamowita „zachodnia” zieleń a w całej okolicy
jeziora jak z bajki :) To tyle tytułem wstępu.
A więc... początek całej historii należałoby rozpocząć od tego, że po
przebudzeniu usłyszałem z ust mojego taty mniej więcej takie słowa: „Czy
miałbyś ochotę dziś popływać łódką po jeziorze?”. Oczywiście z dziecięcym
entuzjazmem (piszę dziecięcym ponieważ miałem w tamtym czasie nie więcej niż 10
lat) przystanąłem na tą propozycję. Po skonsumowaniu przepysznego śniadania
przygotowanego przez moją mamę nie zastanawiając się zbyt długo poszliśmy z
tatą do wypożyczalni sprzętu wodnego. Wypożyczyliśmy drewnianą łódkę i
wyruszyliśmy ku środkowi jeziora, żeby podziwiać piękną „zachodnią” przyrodę.
Pogoda na taką wyprawę była naprawdę wymarzona. Słońce prażyło z bezchmurnego
nieba i nie było czuć najmniejszego powiewu wiatru. Pływaliśmy tak przez ładne
parędziesiąt minut mijając po drodze niezliczone ilości ptactwa wodnego
oraz.... miejscowych Niemców opalających się na swoich jachtach w stroju... Ewy
i Adama :) I w ten sposób docieramy do punktu kulminacyjnego naszej wyprawy. To
co wydarzyło się w kolejnych minutach zmroziło krew w moich i taty żyłach.
Nagle, niewiadomo skąd, zerwał się niesamowicie silny wiatr pod wpływem którego
zaczęły tworzyć się fale jakich do tej pory nie widziały na jeziorze moje
dziecięce oczy. Ale jakby tego było mało zza przybrzeżnych tataraków wyłoniła
się „trąba powietrzna”, która po wejściu do wody przeobraziła się w „trąbę
wodną”. I w tym właśnie momencie zaczął się prawdziwy koszmar. Trąba zaczęła
coraz bardziej zbliżać się w stronę naszej łódki by dosłownie w ostatniej
chwili ominąć nas o centymetry. W całym tym thrillerze była też chwila na to by
móc się uśmiechnąć ponieważ ten niesamowity powiew wiatru porwał wszystkie
ubrania z jachtów wspomnianych wcześniej „śmiałych” Niemców co spowodowało
niemały popłoch w ich szeregach :) Na szczęście łódka, którą pływaliśmy wyszła
bez szwanku z konfrontacji z „wodną trąbą” i po uspokojeniu się fali na
jeziorze mogliśmy spokojnie udać się do brzegu.
Historia, którą Wam opowiedziałem jest chyba na tyle niewiarygodna, że do
dzisiejszego dnia jak tylko wspominamy z tatą to wydarzenie to na twarzy mojej
mamy oraz siostry zarysowuje się tajemniczy uśmiech niedowierzania. Ale
niezależnie od tego czy ktoś wierzy w to co wydarzyło się na tych
niezapomnianych wakacjach, to ja ten dzień będę wspominał do końca moich dni.
Na zakończenie chcę podziękować wszystkim, który znaleźli chwilę by przeczytać
całą historię. Pozostaje mi tylko życzyć wszystkim takich niezapomnianych
przygód.

Pozdrawiam.
Mariusz.
Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Imprezy w ten weekend
Imprezy w ten weekend
W ten weekend Warszawa żegna lato. I to na całego. Warto więc wybrać się na
koncerty gwiazd polskiej muzyki, rodzinne pikniki i podziwiać stare samochody.

SOBOTA
Dni Wilanowa – Pola Natolińskie zamieni się w obóz warowny i pole bitwy, w
programie rocznicowych obchodów zwycięstwa wojsk polskich pod wodzą króla Jana
Sobieskiego pod Wiedniem – polowa msza święta wojsk króla Jana Sobieskiego
(godz. 10), prezentacje rodzajów Jazdy Polskiej od XV do XVII w., pojedynki
konne i piesze, musztra regimentów pieszych oraz salwy artyleryjskiej (godz.
11), turniej polskiej szabli husarskiej (godz. 15), sceny z życia Jana III
(godz. 17). O godz. 19 wystąpi Budka Suflera.

Bądź bezpieczny w mieście – impreza na Polu Mokotowskim, w programie pokaz
udzielania pierwszej pomocy, gry i zabawy, konkursy plastyczne. O godz. 18.15
wystąpi Proletaryat, a o godz. 20 – zespół TSA. Początek imprezy o godz. 12.
Wstęp wolny.

Finał World Cyber Games 2006 – w Galerii Mokotów wyłoniona zostanie ekipa
graczy komputerowych, którzy będą reprezentować Polskę na igrzyskach World
Cyber Games we Włoszech (turniej jest dla gier komputerowych tym, czym dla
sportu są igrzyska olimpijskie). Impreza rozpocznie się o godz. 10.30
(rejestracja uczestników już od godz. 9). Od godz. godz. 17.30 do 19.30 trwać
będą rozgrywki finałowe. Wstęp na imprezę przez cały dzień jest wolny.

Festyn „Babie Lato” w parku Czechowickim (przy ul. Spisaka w Ursusie). W
programie m.in. występ zespołu Blue Cafe i aktorów Katarzyny i Cezarego Żaków.
Zabawa potrwa od godz. 14 do 22. Wstęp wolny.

Pożegnanie lata w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie – w Centrum Edukacji
Przyrodniczo-Ekologicznej (budynek przy kasach) odbędzie się multimedialny
pokaz poświęcony cebulkom kwiatowym sadzonym jesienią. W czasie pokazu
specjaliści zademonstrują, jak należy je sadzić, aby długo kwitły. Gościem
spotkania będzie Katarzyna Bellingham (architekt krajobrazu z Wielkiej
Brytanii), która opowie o najpiękniejszych angielskich ogrodach. Początek o
godz. 12. Ceny biletów: normalny 7 zł, ulgowy 5 zł; dzieci do lat 6 – wstęp wolny.

Piknik archeologiczny w parku Bródnowskim – pokazy walk, obyczaje barbarzy-
ńskie, strzelanie z łuku, rzuty oszczepem, warsztaty garncarskie. Impreza
potrwa od godz. 11 do 22. Wstęp wolny.

Piknik artystyczny na Pradze – koncerty na estradzie (ul. Ząbkowska/Brzeska):
od godz. 12 piosenki starej Warszawy, o godz. 14 „Nic wielkiego” – występ
muzyczny, o godz. 16 „Portret kobiety w rytmie tanga” – recital Pauli
Kinaszewskiej, o godz. 18 wystąpi Hanka Rybka, a o godz. 20 zagra Grzegorz
Turnau. Oprócz tego przedstawienia odbędą się warsztaty teatralne, taneczne,
pokaz capoeiry, happening artystyczny „Malujemy panoramę Pragi”, warsztaty
ceramiczne i fotografii otworkowej, camera obscura, wycieczki po Pradze z
przewodnikiem.

Wernisaż rowerowy „Art Rajd” – wycieczka połączona ze zwiedzaniem galerii.
Rajd rozpocznie się o godz. 12 w Kaniach koło Warszawy przy ul. Nadrzańskiej
1. Trasa (Kanie – Otrębusy – Brwinów – Podkowa Leśna – Otrębusy – Kanie) ma 15
kilometrów. Na zakończenie wycieczki (ok. godz. 18) odbędzie się piknik.

NIEDZIELA
Dni Wilanowa cd. – msza św. w intencji Jazdy Polskiej w kościele św. Anny w
Wilanowie (godz. 10), wymarsz jazdy polskiej pod Wiedeń (Pałac w Wilanowie,
godz. 10.30), przegląd chorągwi rycerskich (Pola Natolińskie, godz. 11.30),
parada kawalerii (pokazy wyszkolenia kawaleryjskiego, musztra paradna
Szwadronu Reprezentacyjnego WP, inscenizacja epizodu wojennego z kampanii
wrześniowej 1939 r. (godz. 11.45). Imprezę zakończy piknik (od godz. 15).

Bądź bezpieczny w mieście – koncert zespołu Kasi Cerekwickiej (o godz. 18.15),
Anity Lipnickiej i Johna Portera (o godz. 20) to atrakcje drugiego dnia
festynu na Polu Mokotowskim. Początek imprezy o godz. 12.

Spotkanie miłośników samochodów – w klubie Klinika (Forty Mokotów) przy ul.
Racławickiej 99 – pokaz filmów i zdjęć zabytkowych aut. Będzie można
porozmawiać o samochodach oraz pooglądać auta. Początek imprezy o godz. 12.
Wstęp bezpłatny.

Pożegnanie lata w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie cd. – kiermasz ogrodniczy,
na którym będą sprzedawane rośliny do domu i ogrodów, a także materiały i
sprzęt ogrodniczy. Na kiermaszu udzielane będą również bezpłatne porady
ogrodnicze. O godz. 15 odbędzie się koncert fortepianowy pt. „Bąbelkowe
impresje” w ramach XI Międzynarodowego Festiwalu Pianistycznego „Floralia
Muzyczne – Muzyka w Kwiatach”. Wystąpi Joanna Ławrynowicz, w programie utwory
Fryderyka Chopina. Zapewne dodatkową atrakcją będzie degustacja szampana
owocowego.

Koncert „Pokój dla Czeczenii” w Mazowieckim Centrum Kultury Sztuki (w sali
widowiskowej) – wystąpi m.in. Stanisław Sojka, Lena Ledoff Project oraz
Mazzoll E.U.M. & Plazmatikon. Wstęp jest bezpłatny. MCKS mieści się przy ul.
Elektoralnej 12. Początek koncertu o godzinie 18.

Rejs łodzią „Stworą” po Porcie Czerniakowskim – zwiedzanie miasta z pokładu
„Stwory”, drewnianej łodzi wiślanej. Rejsy odbywają się co 1,5 godziny (godz.
11, 12.30, 14, 15.30, 17) koło pomnika Sapera. Rezerwacja pod nr. telefonu
0-502-276-612. Wycieczki są bezpłatne.

Dzień otwarty Ośrodka Kultury Ochoty przy ul. Grójeckiej 75 – w planie od
godz. 11 do 16 warsztaty nawiązujące do zabawy dadaistów polegającej na
dopisywaniu lub dorysowywaniu własnej pracy do fragmentu pracy poprzednika, od
godz. 12 do 16 instruktorzy poprowadzą warsztaty malarsko-plakatowe, w godz.
12-18 – prezentacja szkoły didżejów.
Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Urlopowo/przed-Jesienne mazurskie smetkowanie
Smetkowanie 4-te: idylla z... menelem
poprzednie smetki, czesci forumowiczow nie znajacych Mazur,
dostarczyly argumentow do nieslusznej ale czesto spotykanej opinii
ze na Mazurach (zawsze) deszcz pada.
Gwarantuje iz to nie prawda.
To moja wrodzona przekora spowowdowala iz nie mam zamiaru konkurowac
z rownie odlegla od rzeczywistosci prawda "reklamowo-marketingowa"
iz tam ciagle slonce, piekna pogoda i wszystko "naj-naj(lepsze)"

Mialem 2 tygodnie sympatycznego wypoczynku w okresie (prawie)
permanentnie slonecznej pogody.
Ze bylem sam to moj, swiadomy wybor. Razem z popaye_owa wiemy z
doswiadczenia iz, od czasu do czasu, (naszemu) zwiazkowi na pewno
nie szkodzi kilka(nascie) dni rozstania, z praktyki - polecam to
wszystkim zwiazkom.
Ze, prawie caly czas pobytu rowniez w rel.duzej Marinie bylem jednym
z nielicznych wodniakow, mimo iz to byl czas koncowki wakacji
szkolnych i pelni urlopow, to juz prezent od p.Boga
Dzieki Mu za to, mialem absolutnie bezstresowy i na "moj smak"
spedzony wypoczynek.

Wykorzystujac fakt iz bylem w Marinie (prawie) sam zrobilem kilka
fotek dokumentujacych ta idylle.
Nie smial bym naruszyc niczyich dobr osobistych i pokazywac
czyjekolwiek oblicze lub sylwetke bez zgody fotografowanego,- dobrze
sie wiec zdarzylo iz bylo idyllicznie "pusto"

Doplywowy kanal do Mariny (od jez.Beldany) godzinami nie-niepokojony
przeplynieciem zadnej lodzi:



Za "opadlymi" szlabanami lodki stoja jak "przymurowane":



dalej tez totalny bezruch:







przy okazji: mozemy, z bliska, zobaczyc na czym plywaja nasi
wodniacy.
Popularna (w Polsce) b.wygodna lodz motorowa f-my Chaparral:



Zeglarski "full wypas":



To wszystko rel.drogie lodki, ale zeby nie wyszlo iz wodniactwo to
jest hobby wylacznie dla ludzi o ponadprzecietnie wysokich dochodach
(to jest nieprawda!), mozna skromniej i tez jest pelnia przyjemnosci.
Najwiekszy (amerykanski) producent lodzi motorowych Bayliner
produkuje lodki dla nie posiadajacych duzych zasobow finansowych
wodniakow, np. model clasic



to jest klasyczny weekender, nie ma wydzielonej sypialni, brak wc.
z prysznicem czy luksusow w postaci klimatyzacji, ale swietnie sie
plywa i nawet wielodniowy urlop mozna na niej spedzic. Zupelnie
znosna wygoda dla 2-ch doroslych osob, sam od takiej (motorowej)
lodki zaczynalem.

Kalibrem "nizszej polki" bez straty radosci z plywania moga
zadowowlic sie rowniez zeglarze. W dalszym ciagu jest na jeziorach
duzo zaglowek mniejszych i starszych konstrukcji.
Popularne (niegdys) Venus_ki czy Oriony w dalszym ciagu maja swoich
zaprzysieglych (i zadowolonych) zwolennikow:



Nawet klasa Omegi - swietna, tania lodka do do pozeglowania!,
jasne, ze z minimalnym komfortem (na dzisiejsze czasy) jest czesto
spotykana:



Ta Omega to uklon w strone Mammai ktora niegdys z wielkim
sentymentem wspominala Jej poczatki zeglarskie zwiazane z ta
sympatyczna lodka.
Ja pomietam je jescze w wersji bezkabinowej - totalny "surviwal"
poza zaletami nautycznymi


Dla mlodych ludzi jak na ponizszym zdjeciu, taka lodka to juz
mocno "wypasiony yacht" i... slusznie, podrosna beda mieli
takie "z klimatyzacja"



Uzytkownicy lodzi motorowych preferuja zaciszne miejsca, idealne
do kapieli slonecznych.
Tutaj fotka z jez.Beldany (przy niegdys istniejacej bindudze zwana
Siekiernia):



Zeglarze wybieraja otwarta przestrzen jeziora (ze wzgledu na wiatr!)
Tu przykladowa migawka (Beldany miedzy bindugami Goly Rozek
i Sloneczna):





Do brzegow sympatycznej wyspy Piaseczna )Beldany) rownie chetnie
przybijaja (i przy niej nocuja) motorowodniacy jak i zeglarze:



Na koniec moich smetkowych bajdurzen w tym roku, musze wyjasnic skad
ten "menel" w temacie tego smetkowania.
Kiedys "zbieralem" ciekawe imiona lodek.
Pamietam, ze w moim prywatnym plebiscycie, przez lata prowadzila
lodka (drewniana jeszcze i mocno zaniedbana), majaca imie:
"Dar Tesciowej".
W tym roku prowadzi: "Menel", trzeba przyznac dosc "wypasiony"



Pozdrawiam serdecznie i niesmiala propozycja.
Jak bedziecie planowac przyszloroczne wakacje (urlop) to moze
i nasze piekne Mazury uzwzglednicie w tych planach i zafundujecie
sobie, conajmniej weekend "na wodzie"?.

Warto!, zawsze "cos innego" i serdecznie polecam

pE

Przegldaj wicej wypowiedzi



Temat: Wielki konkurs ''Wakacje z dreszczykiem''
-You are fucking crazy - to slowa pewnego Anglika, ktorego poznalismy na granicy tajsko-laotanskiej, po tym jak opowiedzielismy mu o naszych najblizszych planach.

Na pomysl kupienia lodzi rybackiej od miejscowego rybaka wpadlem jeszcze przed wyjazdem do Indochin. Teraz, bedac w Huay Xai, to byl dobry moment, zeby to zrobic. Mekong zmierzal w kierunku, w ktorym i my sie zamierzalismy udac, czyli do Luang Prabang.

Zdania na temat naszych zamierzen byly podzielone. Jedni mowili ze jest to bardzo niebezpieczne przedsiewziecie, inni twierdzili, ze nie powinno byc problemow. Tych pierwszych bylo znacznie wiecej.

Generalnie droge z Huay Xai do Luang Prabang mozna przebyc na 2 sposoby.
Droga ladowa i wodna. Droga wodna jest popularniejsza. Mozna ja przebyc speedboatem, czyli mala szybka i strasznie glosna motorowka. Wedlug mnie watpliwa przyjemnosc.
Druga opcja to sredniej wielkosci statek rzeczny. Plynie 2 dni, z postojem w Pakbengu. Wedlug mnie jeden dzien na takim statku to fajna sprawa, ale dwa to juz zbyt wielka monotonia.
My postanowilismy poplynac nasza wlasna lodka.

Szczerze mowiac nie wiedzialem jeszcze dokladnie co o tym myslec. Ale za to wiedzialem jedna rzecz napewno i jednej moglem sie obawiac.
Napewno wiedzialem, ze jesli tego nie zrobie, to bede zalowal bardzo dlugo. I rzecz, ktorej moglem sie obawiac to, ze byc moze nie bede mial wiecej mozliwosci zrobic tego ponownie.

Jeszcze po stronie tajskiej probowalismy dowiedziec sie czy mozna tutaj kupic lodz i za ile. Dosc szybko znalezlismy pewnego czlowieka, ktory mial cos czego szukalismy. Okolo 8 metrowa, drewniana lodka rybacka. Zadal za nia 5000BTH. Cena bez targowania, poniewaz nie chcielismy jej kupic po stronie tajskiej.

Nastepnego dnia, juz po stronie laotanskiej, przypomnialem sobie, ze w filmach przygodowych, jesli ktos chcial kupic cos w obcym sobie miescie, od tubylcow, to szedl do miejscowego baru i pytal barmana.
Postanowilismy zrobic podobnie. Poszlismy do restauracji i zapytalismy wlasciciela czy wie cos na temat lodzi do sprzedania. Obrotny restaurator oczywiscie wiedzial cos na ten temat i zaprowadzil nas nad brzeg Mekongu, gdzie zaoferowal nawet kilka lodek.
Jakis czas ogladalismy je, zastanawialismy sie, rozwazalismy rozne kwestie.
Nasz posrednik twierdzil, ze taki splyw moze byc niebezpieczny dla tak malej lodzi. Ze Mekong jest najezony podwodnymi skalami, wirami itp. "Nasz" Anglik, ktory plynal z Luang Prabang do Huay Xay slowboat'em, takze wspominal o skalach itp.
Popatrzylem na rzeke i tez tak pomyslalem. Ale uparlem sie zeby to zrobic. Wpadlem na pomysl, zeby dla poprawy stabilnosci, przymocowac do bokow lodki duze bambusy. Posrednik potwierdzil, ze to dobry pomysl i ze moze pomoc.
Na koniec przeplynelismy sie z wlascicielem wybranej przez nas lodzi, dla proby. Ustalilismy z rybakiem, ze ten przygotuje dla nas lodz, bambusy po bokach i daszek, na jutro, na godzine 12.

Nastepnego dnia, o wyznaczonej porze stawilismy sie nad brzegiem Mekongu. Lodz byla gotowa. Nawet mi sie podobala, tylko wciaz niepokoilo mnie to, ze jest tak waska. Niech nikt nie mysli, ze sie balem o siebie na wodzie. Ja swietnie plywam i napewno nic nie moglo mi sie stac. Natomiast rzeczywiscie balem sie szczegolnie o Marte i troche o Igora. Gdybysmy sie wywrucili moglo byc niewesolo. No i bagaze. Kasa, dokumenty, sprzet fotograficzny. Zbyt wazne rzeczy, zeby nie bac sie o ich strate.

Ok, ruszamy. Zegnani przez posrednika i gromadke ludzi, ktorzy przygladali sie z usmiechem calemu przedsiewzieciu, wyplywamy na srodek rzeki. Ja siedzialem na koncu lodzi, dzieki czemu mialem wiekszy wplyw na manewrowanie nia. Marta byla w srodku, pod daszkiem, Igor byl na dziobie. Pierwsze ruchy wiosel byly niepewne, niezsynchronizowane. Ale z czasem szlo nam o wiele lepiej.

Rzeka na tym odcinku, mam na mysli Huay Xai-Pakbeng, jest dosc roznorodna. Miejscami mijalismy szerokie rozlewiska o bardzo wolnym nurcie. Innym razem, wezsze, szybkie, czesto najezone podwodnymi skalami przejscia. Dosc szybko nauczylem sie rozpoznawac takie niebezpieczne miejsca i omijac je. Nie zawsze udalo nam sie jednak oplynac taka pulapke. Czasem prad byl tak szybki, ze nie bylo sensu z nim walczyc. Wtedy wioslowalismy jeszcze mocniej, zeby przeplynac taki niebezpieczny kawalek szybko i dziobem do przodu.
Szybko zauwazylem, ze prad czesto wie lepiej od nas, ktoredy powinnismy plynac i wtedy poddawalismy sie mu. Ale czasem probowal nas oszukac i wrzucic na mielizne, skaly lub wymyslal inne zlosliwe sztuczki. Wtedy myslalem:
- "chrzanic prad, on nie zawsze wie lepiej",
i wioslowalismy tak, aby nie dac sie zlapac.

Naprawde niebezpieczna mielismy tylko jedna sytuacje. Prad nas oszukal i wrzucil lodz na skale, na srodku rzeki. W tym miejscu byl wyjatkowo mocny. Z jednej strony burty trzymala nas skala na ktorej zawiesilismy sie i nie pozwalala plynac dalej, z drugiej strony bardzo silnie napierala na nas woda.
Lodz niebezpiecznie przechylala sie na bok. Jestem pewien, ze wtedy uratowaly nas bambusy zamocowane do boku lodzi. Bez nich plynelibysmy do brzegu zabka, a nasze bagaze by przepadly. To optymistyczna wersja, zakladajaca ze rzeczywiscie bysmy doplyneli do tego brzegu.
Sytuacja byla bardzo niewesola. Trzeba bylo szybko cos zrobic. Kazalem wiec Marcie szybko usiasc na moim miejscu z wioslem w reku i pilnowac by lodz nie wpadla na nastepne skaly, gdy uwolnimy sie z tej. Czyli poprostu miala odpychac sie od nich wioslem. Igor mial robic to samo na dziobie. Ja w tym czasie wyszedlem na zewnatrz lodki, stanalem na skale na ktorej wisielismy i probowalem nasz statek zepchnac z twardej mielizny. Po chwili udalo mi sie to. Troche balem sie, ze nie zdaze wejsc na poklad, prad byl bardzo silny i mogl blyskawicznie wyrwac mi lodz z rak. Na szczescie zdazylem. Po chwili plynelismy dalej. Kazdy na swoim miejscu i zadowolony.

Brzegi Mekongu czesto obsadzone sa skalami. Czasem naprawde rewelacyjnie to wyglada. Miejscami jednak znajdywalismy male, jasnopiaskowe plaze. Na takich wlasnie plazyczkach nocowalismy najczesciej. Niektore wygladaly poprostu rajsko. Byly jakby specjalnie przygotowane przez nature, dla nas, na potrzeby kampingu.
Masa drzewa na ognisko kilka metrow dalej wglab ladu. Na brzegu, nieco na uboczu skaly otaczajace mala zatoczke, gdzie mylismy sie na golaska. Skaly tworzyly parawan, zaslaniajacy nas przed ewentualnie przeplywajacymi lodkami i znajdujacymi sie na nich oczami, wpatrzonymi w nasza biala skore. No i sama plaza. Czysty, bialy, cieply piasek. Poprostu rewelacja.
Bardzo lubilem ten moment doby. Kiedy bylismy po dniu wioslowania, po zalozeniu obozu, po kolacji przygotowanej na ognisku, kladlem sie przy jego ciepelku i gapilem sie w gwiazdy.

Ale nie zawsze bylo tak bajecznie. Noce czasem byly naprawde zimne. Czesto budzilem sie z zimna i nie moglem juz zasnac. Marta budzila sie czesciej niz czesto. Jej bylo zimno cala noc.
Ja podczas tej wyprawy, pierwszy raz musialem zrobic kupe w krzakach, hehe. Jeden bambus wbija sie w ziemie i sie go trzyma w celu utrzymania rownowagi, a drugim opedza sie od komarow. (przyp. Igora) Przegldaj wicej wypowiedzi

 
 
Podstrony
 
 
   
Copyright 2006 Sitename.com. Designed by Web Page Templates